Nowy kierunek Netflixa – inspiracja HBO w produkcji seriali

Czy era, w której platformy streamingowe zamawiały po 8-10 odcinków seriali bez zwracania uwagi na koszty, minęła? Najwidoczniej tak. Od dawna HBO nakazywało twórcom kręcenie tylko 1-2 odcinków, a teraz Netflix też podąża tą drogą.
Według informacji opublikowanych na Deadline, Netflix zamówił pierwszy testowy odcinek nowego serialu komediowego „Little Sky”. Jest to istotna zmiana w polityce platformy, która przez 12 lat zamawiała pełne sezony bez wcześniejszej produkcji pilotów. Wcześniej HBO już stosowało ten model, ale Netflix korzystał z pilotażowych odcinków innych studiów. Pomysł na „Little Sky” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony dyrektorów, jednak zależało im na zobaczeniu pierwszego odcinka pilotażowego, zwłaszcza że w przypadku komedii istotne jest, aby upewnić się, że są one naprawdę zabawne.
Netflix wprowadził zmiany w swojej polityce zamawiania seriali, zamawiając pierwszy testowy odcinek komediowego serialu „Little Sky”. To zmiana po 12 latach, w której Netflix zamawiał pierwsze sezony, a nie pilotażowe odcinki. Zmiana ta została wprowadzona w ramach szerszego planu oszczędnościowego, który został wprowadzony przez Belę Bajarię, dyrektora ds. produkcji, który przeszedł z telewizji do Netfliksa we wrześniu 2020 roku. Jeśli eksperyment z „Little Sky” zakończy się sukcesem, możemy spodziewać się więcej komedii na platformie. W obliczu inflacji, platformy streamingowe również zaczynają zaciskać pasa i zastanawiać się, czy tanie i miałkie produkcje są dobrym pomysłem, czy też potrzebują dobrych produkcji, takich jak „Gry o tron” czy „Wednesday”, które przyciągną widzów i sprawią, że będą do nich wracać.
